W tym roku, 1 czerwca minęło 137 lat od chwili, gdy linią kolejową przez Kęty przejechał pierwszy pociąg osobowy. Dzień ten można uważać za przełom w historii naszego miasta, bo przyczynił się do jego rozwoju i otwarł Kęty na świat.
W poprzednim numerze „Kęczanina” opisałem historię drogi z Bielska i Białej w kierunku Krakowa, a potem i do Lwowa, wówczas stolicy Galicji – tak zwanej „drogi cesarskiej”. I obiecałem, że następna będzie historia kęckiej kolei.
Zaczęła się ona już w 1869 r. od wieści, jakie dotarły do naszego miasta z Wiednia, że powstało tam Zachodnio-Galicyjskie Konsorcjum do budowy linii kolejowej z Białej do Wadowic. Już 5 maja Rada Gminna podjęła pierwszą uchwałę w tej sprawie i zobowiązała burmistrza do wszelkich starań, aby linia ta przebiegała przez Kęty. Nie była to gołosłowna intencja, bo radni zdecydowali, że Kęty przekażą wspomnianemu konsorcjum pół mili długości gruntów gminnych pod planowaną linię. W porównaniu z innymi gminami na tej trasie były to tereny w samym centrum miasta. Kilka miesięcy później gotowy był w tej sprawie projekt „układu” z inwestorem. Należy tutaj wspomnieć, że Zachodnio-Galicyjskie Konsorcjum było firmą prywatną. Radni szli za ciosem i robili wszystko, aby zachęcić inwestorów – przyrzekli na tę budowę duży kontyngent drewna z miejskiego lasu. Niestety, nie tak szybko zaczęły się prace, bo brakowało na nią funduszy, ale do przedsięwzięcia powrócono w drugiej połowie lat 80. XIX wieku i zaczęła się budowa. Ale i teraz nie zabrakło przeszkód. Pierwotnie bowiem planowano, że linia przebiegnie od Podlesia przez tereny Złotej Górki, a były to grunty właściciela Kóz Stanisława Kluckiego. Ten zaś, jako poseł w Wiedniu miał tam spore wpływy i załatwił sobie wyłączenie swoich włości z tej inwestycji. Wobec tego władze Kęt musiały poszukać drogi alternatywnej, trasę przesunięto w stronę Hecznarowic i poprowadzono ją przez kęcki las – znowu na gminnych gruntach. Potem sprawiało to spore problemy, bo podjazd od Podlesia do Kóz Zagrody był na tyle stromy, że zimą parowozy miały kłopot z pokonaniem tego wzniesienia.
W roku 1887 inwestycja już była realizowana i szybko ukończona. O ile do budowy nasypu wykorzystano miejscowych robotników, to do instalowania szyn sprowadzono już włoskich robotników z Tyrolu. Spisali się, bo już na początku następnego roku 1888 po szynach jeździły pociągi techniczne i towarowe. Uroczyste otwarcie linii z Białej do Wadowic nastąpiło 1 czerwca tego roku. Tego dnia pokonał trasę pierwszy pociąg osobowy.
Niemal gotowy był też dworzec, jego główny budynek wykończono w 1889 roku. Był identyczny, jak wszystkie inne na tej trasie. Stacja kęcka miała cztery równoległe tory, wieżę ciśnień do uzupełniania wody w parowozach oraz kanał do czyszczenia kotłów z żużlu. Równolegle powstawać zaczęły bocznice towarowe – od tartaku po place np. późniejszej „Skiby”. Powstał też bardzo długi most kolejowy, bo Soła miała w owym czasie półkilometrowe rozlewisko. Następnie, za staraniami radnego z Podlesia Jana Grabowskiego wybudowano stacyjkę na Podlesiu.
Na początku linią przez Kęty kursowały dziennie dwa pociągi, ale szybko liczbę tę zwiększono, bo coraz więcej ludzi jeździło do pracy w Białej i Bielsku, a także sporo młodzieży do tamtejszych szkół. Prędkość tej kolei nie była imponująca, bo nie przekraczała 30 km na godzinę. I tak do Białej jeździło się około 45 minut.
Kilka lat później linię z Wadowic przedłużono do Kalwarii, gdzie łączyła się nitką kolei z Krakowa do Suchej. I tak uzyskaliśmy bezpośrednie połącznie z Krakowem. Wszystko to wpłynęło na rozwój Kęt, skąd bez kłopotu wyjeżdżały towary tutaj wytwarzane, jak np. sukna. Podobnie było w innych miastach na dzisiejszej linii 117 – w Andrychowie czy Wadowicach. Wzdłuż linii powstało też połączenie telegraficzne, a potem linia telefoniczna.
Wróćmy jeszcze na koniec do samego dworca. Piętrowy budynek stacyjny mieścił kasy, poczekalnię, restaurację i mieszkanie dla naczelnika. Dworzec był tętniącym życiem punktem na planie miasta.
Z historią kolei w Kętach wiąże się wiele wydarzeń historycznych, na których opis brak tutaj miejsca, ale wszystkich zainteresowanych odsyłam do nowej książki Andrzeja Nowakowskiego „Zarys historii kęckiej kolei – 1887-2024”. W planach naszego muzeum już mamy zaplanowane spotkanie z autorem, odbędzie się 28 sierpnia tego roku.
Marek Nycz


