Co roku w listopadzie wspominamy wydarzenia związane z odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Od tamtego pamiętnego listopada minęło już 107 lat. Celowo piszę o miesiącu, chociaż może bardziej poprawne byłoby użycie liczby mnogiej. Odzyskanie niepodległości nie jest związane z jakąś konkretną datą. Był to proces trwający przez kilka jesiennych tygodni 1918 roku. Data 11 listopada jest tylko jedną z możliwych dat. Jako oficjalne święto państwowe obchodzone było od 1937 r. Wcześniej odbywały się w tym dniu uroczystości o charakterze wojskowym, związane z objęciem naczelnego dowództwa nad Armią Polską przez Józefa Piłsudskiego w 1918 r. Tego samego dnia podpisany został rozejm w Compegne kończący I wojnę światową. Te dwa wydarzenia dały podstawę, aby właśnie ten dzień ustanowić świętem. Podkreślono w ten sposób ogromną rolę Piłsudskiego w odzyskaniu niepodległości i upamiętniono zakończenie wojny w wyniku, której było to możliwe. W ten sposób 11 listopada stał się symboliczną datą odzyskania niepodległości przez Polskę po 123 latach niewoli.
Dla poszczególnych dzielnic odradzającego się państwa inne daty były ważne. Mieszkańcy Wielkopolski świętowaliby raczej moment wybuchu powstania wielkopolskiego w grudniu 1918 r. W Galicji, w której jako pierwszej z dzielnic zorganizowały się władze niezależne od rządu zaborczego, cały ruch rozpoczął się jeszcze w październiku 1918 r. Jedną z pierwszych była Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego, która powstała 19 października, a kilka dni później ogłosiła przynależność księstwa do Polski. Powstanie w Krakowie Komisji Likwidacyjnej dla Galicji i Śląska Cieszyńskiego było faktycznym końcem rządów zaborczych w tej części Polski. Chociaż komisja nie rościła sobie pretensji aby zostać rządem odrodzonego państwa, to zauważyć trzeba, że była to pierwsza w pełni niezależna władza polska ( w przeciwieństwie do Rady Regencyjnej powołanej przecież przez okupantów).
Dla mieszkańców Kęt pewnie inna data byłaby ważniejsza niż 11 listopada. Może ta, kiedy w zimowe popołudnie 1915 r. zobaczyli na rynku swojego miasta oddziały legionowe. Chociaż i w Kętach na przełomie października i listopada wzorem innych części Galicji miały miejsce ważne wydarzenia. Grupa młodzieży zniszczyła symbole zaborczej władzy umieszczone na budynkach miejskich przy biernej postawie austriackiej straży wojskowej. Jej posterunek znajdujący się w budynku Sądu pewnej nocy opustoszał. To był właściwe koniec rządów austriackich w naszym mieście. Z wolna organizowały się lokalne władze, które próbowały zapanować nad chaosem. Ponieważ starych władz już nie było, a nowe dopiero powstawały, niektórzy wykorzystali ten czas na grabieże i rozboje na zamożniejszych obywatelach, głównie pochodzenia żydowskiego.
Odbudowa własnego państwa budziła nadzieję, ale wiązała się także z licznymi trudnościami. Problemy społeczne i gospodarcze spotęgowane jeszcze przez czteroletnią wojnę nie zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Z czasem przyszły narzekania i rozczarowanie. Odrodzona Polska przez dwadzieścia lat swego istnienia nie spełniła, bo nie mogła wszystkich pokładanych w niej nadziei. Jednak w dwadzieścia jeden lat po pamiętnym listopadzie miliony obywateli stanęły w jej obronie.
Janusz Kudłacik
Fotografia przedstawia uroczystość odsłonięcie Płyty Nieznanego Żołnierza w Kętach. 9 listopada 1925 r.

