Gdy za oknem mróz ścina wodę w kałużach oraz większych akwenach, takich jak stawy, jeziora czy rzeki, niemal automatycznie na myśl nasuwają się łyżwy. Niech w związku z tym staną się one naszym styczniowym eksponatem miesiąca.
Kęckie Muzeum posiada w swoich zbiorach jedną zabytkową parę. Na co dzień łyżwy spoczywają zabezpieczone w muzealnym magazynie, wyciągnijmy je zatem na światło dzienne. Zostały przekazane do naszej placówki jako darowizna od pana Stanisława Bogacza. Datowane są na 1-szą połowę XX w. Ich wymiary to: długość – 35,2 cm, wysokość – 3,5 cm, szerokość – 5 cm.
Są to łyżwy typu holenderskiego, przypinane do butów za pomocą skórzanych pasków. Górna, drewniana część, pierwotnie lakierowana, posiada otwory na paski umiejscowione z przodu i z tyłu. Od spodu znajduje się metalowa płoza, zamocowana z tyłu za pomocą śruby. Noski łyżew są lekko zadarte w celu ułatwienia ślizgania się. Patrząc na nie z góry – przednia drewniana część jest wąska i rozszerza się ku tyłowi dopiero od miejsca umocowania przedniego paska. Szersza część miała ułatwić montaż łyżew do butów. Jedna z płóz sygnowana jest literą „H”. Na górze drewnianych części, w miejscu, gdzie zaczynają się rozszerzać, oznaczono je symbolami „L 26” i „R [2]6”. Prawdopodobnie dotyczą one określenia lewej (L) i prawej (R) łyżwy oraz długości stopy odpowiadającej 26 cm (rozmiar ok. 40-41), co pokrywa się z długością łyżwy, od której zaczyna rozszerzać się drewniana część.
Najstarsze łyżwy archeolodzy odkryli na dnie jeziora w Szwajcarii – datuje się je na ok. 5 tys. lat. W Polsce najstarsze tego typu znalezisko pochodzi z VI w. p.n.e. i zostało odnalezione w Biskupinie.
Pierwsze łyżwy nasi przodkowie wykonywali z długich kości m.in. bydła domowego, koni, łosi czy reniferów i rzemieniami przywiązywali je do stóp. Miały one na celu usprawnienie komunikacji przez zamarznięte akweny czy rzeki. Nie posiadały jeszcze zadartych nosków. W celu ułatwienia poruszania się odpychano się od podłoża jednym lub dwoma kijami, wszak kościane łyżwy nie były ostre, co znacznie utrudniało szybszą jazdę.
Kościanych łyżew używano jeszcze w średniowieczu. Dopiero w XIII w. zaczęto wprowadzać metalowe (żelazne) płozy oraz zawijać nosek ku górze. Prawdziwa rewolucja nastąpiła dopiero w połowie XIX w. na terenie Stanów Zjednoczonych i Kanady. Zaczęto wówczas produkować łyżwy w całości wykonane ze stali (znacznie lżejszej niż żelazo), nadal jednak przywiązywane paskami do butów. Dopiero w 1865 r. Jakson Haines, łyżwiarz i wynalazca uważany za ojca łyżwiarstwa figurowego, przykuł płozy na stałe do butów za pomocą nitów.
W czasach nowożytnych w Europie łyżwiarstwo najszybciej zaczęło rozwijać się w Holandii. Zimą, kiedy mróz ścinał wodę
w kanałach, stawały się one najszybszą drogą komunikacji. Wykorzystywano wówczas łyżwy, które były lekkie, nie zajmowały dużo miejsca, a ich założenie na buty nie nastręczało wiele trudności.
Od XVIII w. łyżwiarstwo zaczęto utożsamiać także z zabawą. W ten sposób czas spędzali m.in. władcy angielscy, a w XIX w. również Napoleon I i Napoleon III. Pod koniec stulecia zaczęły wyodrębniać się konkretne dziedziny sportu – łyżwiarstwo szybkie oraz figurowe, zwane dawniej sztucznym, a także hokej na lodzie. Pierwszy klub łyżwiarski na ziemiach polskich powstał w 1869 r. we Lwowie. Z kolei w 1892 r. w Holandii powołano Międzynarodową Unię Łyżwiarską (ISU). Wykorzystanie stali i tworzyw sztucznych umożliwiło masową produkcję oraz wpłynęło na szerszą dostępność tego sprzętu. W 1908 r. łyżwiarstwo figurowe zadebiutowało na Letnich Igrzyskach Olimpijskich. U progu I wojny światowej łyżwiarski entuzjazm nieco osłabł. Od pierwszych Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Chamonix w 1924 r. łyżwiarstwo stało się stałym punktem programu olimpijskiego. W latach 60. i 70. XX w. pojawiły się nowoczesne łyżwy figurowe o bardziej eleganckim kształcie i specjalnym ostrzu.
W poprzednim stuleciu także Kęczanie chętnie korzystali z zimowych zabaw na lodzie. W latach 70. XX w. popularne wśród dzieci ślizgawki znajdowały się m.in. w okolicy ZML-u oraz dzisiejszego sklepu Jan, gdzie wykorzystywano zamarzniętą wodę
w wyrobiskach żwiru, za GS-em na polach, gdzie wylewał płynący tam obcoch, na stawach za ówczesnym zakładem KENTEX czy na terenie budowy SP nr 2 w Kętach. Największą popularnością cieszyło się jednak lodowisko przygotowywane przez strażaków na boisku naprzeciwko OSP (dzisiaj znajduje się tam parking).
Tekst ten ma na celu zainteresowanie łyżwiarstwem, wzbudzenie wspomnień oraz zachęcenie do aktywności fizycznej. Dziś jednak zachęcam do tego, aby zamiast korzystać z naturalnych i często niebezpiecznych akwenów, wybierać profesjonalne lodowiska, które zapewniają bezpieczeństwo i komfort jazdy.
Tekst Paula Wojewodzic





Netografia:

